Patron

Marian Żelazek

urodził się 30 stycznia 1918 roku w Palędziu koło Poznania, zmarł 30 kwietnia 2006 roku w Puri w Indiach.Urodził się jako siódme z szesnaściorga dzieci. W roku 1926 jego rodzina przeniosła się do Poznania. Marian Żelazek po zakończeniu nauki w szkole powszechnej rozpoczął naukę w Gimnazjum Misyjnym w Górnej Grupie koło Grudziądza, a następnie, we wrześniu 1937 roku nowicjat w seminarium duchownym Księży Werbistów w Chludowie koło Poznania, dwa lata później, 4 września 1939 roku, rozpoczął swą pierwszą profesję zakonną.
20 maja 1940 roku został areztowany i osadzony w Forcie VII w Poznaniu, a dwa dni poźniej wywieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau. Od sierpnia do grudnia 1941 roku przebywał w obozie w Gusen, a później ponownie w Dachau, aż do wyzwolenia obozu przez Amerykanów 29 kwietnia 1945 roku.Po opuszczeniu obozu wyjechał na studia teologiczne do Rzymu. Studiował w Instytucie Anselmianum. Trzy lata później, 18 kwietnia 1948 roku przyjął w Rzymie święcenia kapłańskie i 21 marca 1950 roku wysłano go do Kesramal w stanie Orissa w północnych Indiach.
przez 25 lat pracował wśród Adibasów, żyjących w dżungli koczowników.Akademia Medyczna w Poznaniu 3 października 2000 roku przyznała Ojcu Marianowi medal im. Karola Marcinkowskiego “Za zasługi w niesieniu pomocy charytatywnej i medycznej trędowatym”. W roku 2002 zgłoszony został przez ruch Solidarnoąci z Ubogimi Trzeciego Świata – Maitri jako oficjalny kandydat do nagrody Nobla, w tym samym roku otrzymał statuetkę “Złotego Hipolita” – nagrodę im. Hipolita Cegielskiego w Poznaniu.

LIST    NOMINACYJNY
DO POKOJOWEJ NAGRODY NOBLA

Tłumaczenie z języka angielskiego

„Nie jest trudno być dobrym, wystarczy tylko chcieć!” – te słowa o. Mariana Żelazka, katolickiego zakonnika pracującego od 50 lat w Indiach, stanowią nie tylko mocny fundament całego jego życia, ale też wezwanie skierowane do wszystkich ludzi, bez względu na miejsce urodzenia lub wyznawaną wiarę. Dobroć bowiem nie zna granic. Dlatego bez niej nie da się zbudować świata takiego, jaki jest nadzieją ludzkości XXI w.,  a zwłaszcza tych, którzy czują się lub są odpowiedzialni za los wszystkich mieszkańców naszej planety.

O. Marian, werbista, przez całe życie czyni dobro. Wyciąga rękę do wszystkich, którzy potrzebują pomocy, którzy zostali odtrąceni przez silniejszych od siebie, do chorych, okaleczonych, bezbronnych w swej samotności, otoczonych powszechną obojętnością. Tacy ludzie zawsze czekają na najdrobniejszy gest czyjegoś współczucia, czekają na kogoś, kto zauważy ich nieszczęście i pomoże. O. Marian jest właśnie takim człowiekiem, który przez całe swoje życie szukał ludzi potrzebujących pomocy, a zwłaszcza takich którzy cierpią  w milczeniu.

Urodził się 30.01.1918 r. On, opiekun i lekarz trędowatych, niezbadanym wyrokiem Opatrzności przyszedł na świat w tygodniu, którego niedziela obchodzona jest jako Międzynarodowy Dzień Trędowatych. Podobnie jak Matka Teresa, za teren swojej działalności obrał Indie. Być może tylko ten kraj i jego pełna mistycyzmu filozofia religijna potrafiłaby znaleźć odpowiednie wytłumaczenie takiego zbiegu okoliczności.

Powołanie do stanu kapłańskiego o. Mariana w powiązaniu z działalnością misyjną objawiło się wcześnie, gdy był jeszcze uczniem. W czasie drugiej wojny światowej spędził pięć lat w hitlerowskim obozie koncentracyjnym w Dachau. Katowany i dręczony, przeżył dzięki swej determinacji zostania księdzem. Barbarzyństwo obozu koncentracyjnego nie uczyniło go człowiekiem zgorzkniałym; przeciwnie: obudziło w nim głęboką wiarę w godność każdego człowieka i niezwykłą chęć naprawy tego świata poprzez czynienie dobra. Po zakończeniu wojny wyjechał do Rzymu na studia teologiczne. Po święceniach kapłańskich w r. 1948 udał się do Indii, gdzie swymi uczynkami pragnął świadczyć,    iż człowiek dla człowieka musi być człowiekiem.

Pierwsze 25 lat swego pobytu w Indiach o. Żelazek poświęcił pracy nauczycielskiej wśród Adibasów, czyli indyjskich aborygenów. Od r. 1975 do dziś swą działalność misyjną prowadzi w Puri (stan Orissa). To miasto jest jednym z najświętszych miejsc dla hinduistów w Indiach. Znajduje się tam słynna świątynia boga Wisznu, Jagannatha, czyli Pana Świata. Świątynia ta odwiedzana jest codzienne przez rzesze pielgrzymów z całych Indii. Właśnie w Puri, na jego przedmieściach, o. Żelazek zorganizował kolonię trędowatych, która stanowi dzieło jego życia, przepełnionego miłością do najbardziej pokrzywdzonych. Nie mógł się on nigdy pogodzić ze sposobem, w jaki reszta społeczeństwa traktuje trędowatych i ich cierpienie. Dlatego postanowił pomóc tym odtrąconym i pogardzanym ludziom znosić ich straszliwe brzemię. Choć sam jest cudzoziemcem, jest głęboko poważany i kochany przez swych podopiecznych, zwłaszcza za to, że wyznając inną wiarę, szanuje i akceptuje ich tradycje i zwyczaje, dowodząc tym samym, iż Bóg jest tylko jeden i Jego głównym atrybutem jest miłość. Oni rozumieją, na czym polega główna zasada życia tego obcego człowieka, który stał się dla nich najbliższym przyjacielem. Rozumieją, że miłość człowieka do człowieka jest jedyną skalą, jaką można mierzyć miłość do jedynego Boga.

Kolonia założona przez o. Żelazka powiększa się stale, tak jak stale rośnie liczba ludności Indii. Obecnie kolonia liczy 600 stałych pacjentów, w większości chorych na trąd. Mają oni rodziny, którym też trzeba zapewnić higieniczne warunki mieszkaniowe, wyżywienie   i ubranie. Tym, którzy mogą pracować, zapewnia się odpowiednie zatrudnienie.

Szczególną opieką otaczane są dzieci. W sąsiedztwie kolonii o. Żelazek założył specjalną szkołę dla dzieci trędowatych. Wśród nauczycieli są także trędowaci, którym udało się pokonać chorobę. Szkoła ma własny internat i plac zabaw. Ideą przewodnią o. Żelazka było to, aby dzieci nie przebywały cały czas w towarzystwie chorych i nie czuły się gorsze od innych dzieci. O. Żelazek szuka dla nich na całym świecie tzw. rodziców adopcyjnych, którzy pomagają finansowo w ich wychowaniu i kształceniu tak, by stały się całkowicie samodzielne w chwili osiągnięcia pełnoletności.

Kolonia o. Żelazka ma też swój własny szpital, w którym najbardziej okaleczeni są pod stałą opieką. Mieszkańcy kolonii, którzy są w stanie pracować, zatrudnieni są w warsztacie obuwniczym. Specjalizuje się on w szyciu obuwia dla trędowatych, których stopy zostały okaleczone przez chorobę. Jest tam także warsztat produkujący sznurek, tkalnia, szwalnia   i cegielnia. Niedawno o. Żelazek założył dla swych podopiecznych stałą klinikę dentystyczną. Kolonia ma też swój ogród warzywny, sad i fermę kurzą, których produkty służą nie tylko kolonistom, ale również sprzedawane są na pobliskim rynku.

Ojciec Żelazek nie ogranicza się do pracy w swej kolonii. Służy też innym. W czasie powodzi, która zagrażała pobliskiej wiosce, zdołał zorganizować całą jej społeczność w celu wzniesienia wałów przeciwpowodziowych.

Trzeba podkreślić i to, że o. Żelazek nie namawia nikogo do zmiany wiary. Poza kościołem katolickim, który wybudował na terenie swojej kolonii, nie nawraca nikogo na katolicyzm. Jest on szczególnie uczciwy wobec hinduskiej większości. Nie otrzymałby nigdy pozwolenia od władz na wybudowanie tego kościoła, gdyby było inaczej. Obok kościoła o. Żelazek wybudował bibliotekę z czytelnią i salą konferencyjną, powołując do życia Centrum Dialogu dla ludzi „głodnych Boga” – jak ich określa. Dowodzi on w ten sposób, że miłość do człowieka jest możliwym do zbudowania fundamentem wzajemnego zrozumienia, a więc dialogu ekumenicznego, niełatwego do prowadzenia wśród hinduistów.

Podczas półwiecza swej działalności w Indiach o. Żelazek zdobył miłość i popularność nie tylko wśród najbiedniejszych, uciśnionych i odepchniętych, ale też zdobył uznanie elity. Najwyższy kapłan świątyni Jaganatha odwiedził teren misji z okazji 50-lecia święceń kapłańskich o. Żelazka, wygłaszając przemówienie gratulacyjne. Mimo, że o. Żelazek pracuje i przebywa wśród trędowatych, należących do tzw. niedotykalnych, jest uważany przez lokalnych kapłanów hinduskich za bramina. Ważny krok dla osiągnięcia lepszego porozumienia między obiema społecznościami został poczyniony. Tak więc twierdzenie    o. Żelazka jest prawdą: wystarczy chcieć być dobrym.

Jednym z najbardziej spektakularnych osiągnięć tego niezwykłego człowieka jest to, iż zdołał znaleźć wielu pomocników i sponsorów na całym świecie, którzy wspomagają go w jego dziele. Jest to najlepsza ilustracja porzekadła, iż dobry przykład czyni cuda.

Uważamy, iż prawdziwy i trwały pokój zależy w dużej mierze od czynów ludzi będących natchnieniem dla tych, którzy pragną budować harmonijne światowe społeczeństwo. Sądzimy, że osiągnięcia o. Żelazka zasługują na międzynarodowe uznanie. Z tych właśnie powodów nominujemy o. Mariana Żelazka do Pokojowej Nagrody Nobla w r. 2002.